Zgodne z zapowiedzią oraz nieubłagalnym upływem czasu, cała historia JPW zostanie skasowana a jej miejsce zajmie bieżąca punktacja nowej edycji pucharu. Przypomnę, że z założenia JPW był próbą generalną przed zasadniczym cyklem o nazwie Grand Prix Wrocławia. Ponieważ próba wypadła pomyślnie, impreza spotkała się z życzliwym przyjęciem, od początku roku realizujemy ten nowy cykl. Jego regulamin jest w zasadzie taki sam jak tego poprzedniego, ze zmianami wynikającymi z długości fazy eliminacyjnej. O tym za chwilę.

W trakcie rozmów z kolegami, ale także w wyniku korespondencji pojawiły się propozycje do regulaminu, do któych chciałbym sie tutaj ustosunkować.

Kilku kolegów zaproponowało by impreza ta mająca charakter cykliczny odbywała się w rytmie kwartalnym, jako uzasadnienie podając przykład rocznej fali Wojtka Lubasa, którą gracze na ogół zaczynali się interesować pod koniec roku. No i ich zadaniem ten sam los spotkać może GPW. To znaczy główne zainteresowanie imprezą pojawiłoby się gdzieś tam pod koniec roku, no może pod koniec trzeciego kwartału. Trudno temu rozumowaniu odmówić racji, ja jednak upierałbym się przy cyklu rocznym a to z kilku powodów.

Powód pierwszy to to, że turniej finałowy był bardzo mocno sponsorowany, oczywiście na miarę możliwości przez Zarząd Okręgu. Zwróćmy uwagę: 90% wpisowego poszło na nagrody, delegacja sędziego pokryta została przez Zarząd, puchary i upominki dostaliśmy od Zarządu, sala do gry sponsorowana przez Zarząd, nie mówiąc już o zniżkach sponsorskich do obiadów. Boję się, że na cokwartalny taki gest, Zarządu stać nie będzie. A sponsora nie mamy.

Sprawa druga, nawet mając salę, trzeba ją przygotować do gry, chodzi głównie o przywiezienie i odwiezienie stolików oraz ich montaż i demontaż. Raz do roku grupka entuzjastów to zrobi (mam taką nadzieję), ale znowu wydaje mi się, że cztery razy nie będzie im się chciało i zresztą trudno tego wymagać od kogokolwiek a dodatkowym czynnikiem odtrącającym chętnych do tego rodzaju prac była „życzliwa reakcja” kilku kolegów na widok krzątających się przy uporządkowaniu sali,  osób.

No i sprawa trzecia, myślę, że rozgrywanie imprezy w cyklu kwartalnym  spowoduje jej spowszednienie a tego bym chciał uniknąć.

Konkludując wydaje mi się, że w obecnych warunkach cykl roczny jest jak najbardziej wskazany.

Dyskusyjną jak zawsze sprawą jest liczba turniejów, które należy przyjąć do klasyfikacji. JPW był próbą generalną i na podstawie tej próby oraz statystyki turniejów całego roku 2016 przyjęcie liczby 90 jest jak najbardziej na miejscu. Zwróćmy uwagę, że nie jest to wielokrotność tego co grało się w JPW. Jeszcze raz przypomnę, że nie ma obowiązku rozgrywania wszystkich 90 turniejów by być w grupie wybierających. Wystarczy spojrzeć na dane  z JPW by się o tym przekonać.  W wybierającej dwunastce było czterech graczy, którzy nie zaliczyli 30 turniejów. Przyjęcie tej liczby generuje od razu minimalną liczbę turniejów jakie należy rozegrać by znaleźć się na liście wybieranych. Po prostu, naturalną jest tutaj liczba 30.

Nie sposób tu pominąć jeszcze jednej propozycji, której sens sprowadza się do tego by dopuścić do wpisania na listę wybieranych, graczy, którzy nie rozegrali tego minimum turniejów, rzecz jasna z dodatkowa karą. Karą tą miałoby być brak wyrównania za nierozegrany turniej. Teraz wynosi ono 40 %. Pomysł ciekawy, ale boję się że nierealny. No bo jaki sens miałoby dopuszczenie do finału gracza, którego carry ver wynosiłby , powiedzmy 20%?

No i na zakończenie jeszcze jedna sprawa. Idzie mianowicie o to, że przeliczanie turniejów rozgrywanych na punkty meczowe daje dość odległe wyniki od turniejów liczonych na maksy. To jest prawda. Średnia maksymalnych zapisów (minimalnych zresztą też)obu rodzajów tych turniejów statystycznie istotnie się różnią. To jest fakt, ale jak na razie nie ma innego sposobu porównywania tych dwóch rodzajów turniejów i tego się musimy trzymać. Chyba, że ktoś zaproponuje inny sposób porównywania.

Na zakończenie jak zwykle: Udanych impasów, zwłaszcza tych ćwiczebnych.

Lech Warężak

 

 

6 Komentarzy

  • Wojtek L

    1. u mnie w 2017 roku nie ma długiej fali rocznej; została tylko kwartalna,
    2. a może turniejów na IMP-y nie przeliczać a nawet nie brać pod uwagę lub prowadzić dwie oddzielne klasyfikacje a potem oddzielne finały?

    • Lech Warężak

      No i dobra, ale była i o niej jest mowa.
      A co do pomysły osobnego liczenia to chyba jest on średni. Szkoda takiej liczby turniejów. A dwóch finałów nie zrobimy z powodów już wyłuszczonych.

      • Arek

        A czy na użytek klasyfikacji, nie można turniejów rozgrywanych na impy przeliczać tak jakby były rozgrywane na maksy i uzyskane w ten sposób wyniki doliczać do długiej fali?

          • Arek

            To jasne że taktyka jest inna, ale dobry wynik w turnieju w turnieju rozgrywanym na impy przełoży się na dobry wynik na maksy. Turnieje piątkowe są maksowane do pajączka, a chyba nikt nie gra tego turnieju z myślą o tym, tylko po to by wygrać na impy. Jednocześnie wszystkie turnieje będą miały taką samą wagę, bo wyniki w okolicach 70% raczej się nie pojawią.

          • Lech Warężak

            Jak dla mnie osobiście to mogłoby byc i tak jak mówisz. Jest problem, że muszę dostawać wyniki zmaksowane. Jak będzie trzeba to pozmieniam. Jak na razie idzie jak idzie. Na ten temat jak powiedziałem napiszę za dni kilka, muszę tylko poprzeliczać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *