No i pora by wreszcie doprecyzować ten regulamin GPW. Ogólne zasady są takie jak dla JPW. Gramy cykl eliminacyjny , na który składają się wszystkie cotygodniowe turnieje wrocławskie, włącznie z tymi podwójnymi poniedziałkowymi liczonymi do KMP. Tych turniejów jest z grubsza rzecz biorąc około 200. Grania jest a grania.

Wszystkie są przeliczane na maksy według dotychczasowych zasad. Moim zdaniem jest to najlepszy sposób porównywania „nieporównywalnych” zapisów. Bowiem zachowana jest idea procentowego wyniku jaki zawodnik uzyskał w turnieju. Przy liczeniu na maksy jest to procent maksymalnego wyniku liczonego jako suma maksymalnych wyników w poszczególnych rozdaniach a w turnieju na punkty meczowe, jest to procentowy wyniku jaki można uzyskać w punktach meczowych. A ten lekki feler, że średnio rzecz biorąc, maksymalny wynik jest wyższy w tych turniejach, jest w pewnym stopniu równoważony poprzez ilość turniejów wliczanych do cyklu.

Każdy inny sposób, a jest ich kilka od liczenia PKL-i poprzez jakąś punktację długofalową będzie zawsze powodował „wypaczanie” wyników, nie mówiąc już o trudnościach przy ustalaniu carry over do rundy finałowej. A to wyrównanie być musi, mało tego, nie może być mikroskopijne, by całoroczny dorobek gracza był w klasyfikacji końcowej uwzględniony nie tylko poprzez fakt jego udziału w finale.

Do rundy finałowej awansuje 12 pierwszych graczy, którzy dobierają sobie do pary zawodnika z listy tkzw. uprawnionych. Do końcowej klasyfikacji rundy eliminacyjnej liczyć się będzie 90 najlepszych turniejów tejże. By znaleźć się na liście uprawnionych, należy mieć rozegranych co najmniej 30 turniejów eliminacyjnych z tym, że za każdy zawodnik na starcie dostaje pulę 90 turniejów z wynikiem 40% w każdym, co jest uwidocznione w zakładce KLASYFIKACJA NETTO. Całe eliminacje polegają więc na tym by te 40 z tej puli wyrugować przy pomocy jak najlepszego wyniku. Czego życzę wszystkim, rezerwując jedno miejsce dla siebie (jak się uda, bo na razie idzie średnio i jedną 40-tkę wyeliminowałem przy pomocy 39!). No i jak zwykle na zakończenie:

Udanych impasów, zwłaszcza tych ćwiczebnych.

Lech Warężak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *