Turniej wtorkowy, gram z Panem Jankiem. Pierwsze rozdanie turnieju, rozdanie numer 9. Z rękoma:

N   103, A8642, 8, AKD64.

S   AK85, 5, AKD6, W875.

dochodzimy do kontraktu 7 Trefl. Niestety trefle podzieliły się 4-0 i w rozdaniu wynik 22%. Pokiwaliśmy głowami, współczucie dołączył przeciwnik. Pech, taki piękny kontrakt z felerem; nie idzie. Ładny początek turnieju.

Po 13 rundach jakoś się doczłapaliśmy do pierwszego miejsca, jesteśmy na czele stawki z wynikiem 61% i przychodzi ostatnia runda, rozdanie 7.

 A K
 A W 9 6 5 2
 A D 9 8 7
 –
 10 8 6
 –
 K W 3 2
 A K W 9 7 3
   D 9 7 5 3
 K 8 7 4 3
 –
 D 6 4
 W 4 2
 D 10
 10 6 5 4
 10 8 5 2

Przeciwnik dochodzi do 4 pików, które kontrujemy i po wiście A, K pik, jedna lepiej. Kontra nic nie zmieniała bo tego kontraktu i tak nikt nie grał a na oko kontrakt jest sztywny. Pełne zero i zjazd z pierwszego miejsca. Znowu pech.

Rozdanie 8, ostatnie rozdanie turnieju.

 10 8 3 2
 A 5
 K W 7
 9 8 7 5
 D W 9 6
 W 8 7 6
 8 3

10 4 2

   7
 K D 10  32
 A 6 4
 K W 6 3
 A K 5 4
 9 4
 D 10 9 5 2
 A D

 

Dla odmiany, my dochodzimy do 4 pików, niestety przeciwnik również to kontruje, i niestety skutecznie bo -1. Pełne zero bo nikt tego nie kontrował a i grało tę końcówkę niewielu. W efekcie prowadząc przed ostatnia rundą spadamy na miejsce piąte. Pech, po prostu pech. Tylko płakać!

Ale po przyjściu do domu popatrzyłem na rozdania raz jeszcze i to na spokojnie. I okazało się, że ten zjazd zafundowaliśmy sobie sami i o żadnym pechu mowy być nie może.

W pierwszym rozdaniu, mimo niepodziału trefli szlem idzie i nie trzeba zacinać tej dychy z dziewiątką, jak na samym początku myśleliśmy . W pajączku jeden zawodnik to wygrał a jeden wziął lew 13 grając szlemika. Wygranie zatem tego szlema dawało pełne 100% a poprzestanie na szlemiku, 70%.

W rozdaniu 7,  4 pik nie idzie i zanotowanie 200 dawało również 70%. A w rozdaniu 8 obaj dodaliśmy sobie karty bo wcale tej końcówki grać nie musieliśmy. Zadowolenie się częściówką dawało również 70%.

Tak więc odpowiednie zachowanie się w tych trzech rozdaniach dawało nam łączny wynik ponad 68%. Faktycznie tylko płakać, ale nie z powodu pecha, tylko z powodu złej gry. No i niestety to jest reguła, uzyskany wynik w turnieju jest na ogół wynikiem własnej gry. Chociaż zdarzają się turnieje, gdzie jak to mówią; tylko się okopać. No ale też i na tym polega urok tej gry.

W każdym razie:

Udanych impasów, zwłaszcza tych ćwiczebnych.

Lech Warężak

4 Komentarze

  • Wojtek Lubas

    co do poniedziałku KMP to niestety wcale nie jest pewne, że w pawilonie przy hotelu WODNIK będą następne KMP jako w jedynej lokalizacji. Niestety dużo zawodników Gwardii sygnalizowało (szeptanka) że daleko, zimno, ciemno i za dużo przestrzeni?
    Dzień dobry, tu Wojtek Lubas
    Ja jako organizator tych 08 maja wcale się nie pcham ani tam, ani na Dubois. Uważam jednak, że lepiej dla wrocławskiego brydża grać (wszyscy chętni) w Wodniku a nie w dwóch lokalizacjach rozdzielonych. Do dwóch tygodni wraz z Darkiem Marczakiem i Bubu zadecydujemy co będzie 12 czerwca – czy jedyna lokalizacja i gdzie; czy dwie lokalizacje i gdzie. Szkoda, że Lecha 08 maja nie było na placu gry – zobaczyłby bezstronnie te warunki.

    • Lech Warężak

      No faktycznie w poniedziałek nie byłem , ale jak napisałem grałem pod tym namiotem w ramach eliminacji do MP. Warunki były o wiele lepsze niż gdziekolwiek, a to 1) z powodu: oświetlenia, 2) z powodu przestronności co powoduje że stoły są oddalone, że szum “generatorów” tak nie dokucza. W poniedziałek było zimno, to już wypadek przy pracy i sprawa incydentalna. Lokalizacja ma pewien mankament i jest nią dojazd i dla grających na Kuźnikach, zwłaszcza tam mieszkających jest to wyprawa. Ale myślę, że raz w miesiącu mogliby się pofatygować.
      Uważam również tak jak Wojtek, że impreza ta powinna się odbywać w jednym miejscu i o przyzwoitych warunkach gry.
      Wielką szkodą byłoby, gdyby powróciła tradycja grania bądź co bądź poważnej imprezy w kanciapach.
      Najwyraźniej Wrocławia nie stać na to by raz w miesiącu zabezpieczyć salę. Nawiasem mówiąc, warunki gry pozostałych imprez brydżowych też nie są nawet przyzwoite no ale to są turnieje klubowe, więc możemy odpuścić marudzenie. To też jakieś fatum.

  • Sławomir Zagórski

    W zasadzie z trzech powodów nie powinienem wziąć udziału w komentarzu do poniedziałkowych wrocławskich turniejach KMP, wymieniam po kolei: 1. Z powodów tylko i wyłącznie losowych nie brałem udziału w omawianym turnieju 8 maja 2017 roku. 2. Brak doświadczeń w organizacji tego typu imprez, 3., Raczej mniej niż średni poziom umiejętności gry w brydża, postanowiłem jednak dodać swój komentarz.
    Gram w stosunku do w/w komentatorów raczej niedługo bo od 2008r. (trzyletnia przerwa), lecz bez względu na mojej jak zaznaczyłem wcześniej swe skromne umiejętności najlepiej pod względem warunków, bez względu na osiągane wyniki grało się mi na dworcu Świebodzkim. Duża w miarę oświetlona sala, z możliwością zrobienia sobie jakiegoś gorącego napoju itp. Warunki na Dubois poza mizernym oświetleniem, też są nienajgorsze, w dodatku w centrum Wrocławia. Dramatyczna jednak była frekwencja, co moim zdanie wypacza końcowy wynik. Nie będę tego teraz tego uzasadniał, ale chyba wiadomo „o co biega”. Turnieje w „Saloniku” są trochę „przycisnawe, ale mają specyficzną atmosferę – czasami zbyt głośną. Kuźniki po zabraniu jednej dużej sali na placówkę przedszkola mają ograniczoną frekwencję.
    Dlatego też w oparciu o powyższe oraz, że grałem w finale Wojewódzkich Mistrzostw Polski Par 08.04.2017 w hotelu Wodnik (namiot) ul. Na Grobli 28 uważam że:
    1. Wrocławskie KMP winno być rozgrywane w hotelu Wodnik (namiot) ul. Na Grobli 28, lub innym podobnym możliwym miejscu.
    2. Mieszkam, widząc z okien „Centrum Tenisowe Redeco” – tenisiści grają w okresie obniżonych temperatur pod ogrzewanym namiotem. Może w porozumieniu z dyrekcją hotelu będzie można rozwiązać ten dość istotny problem (wiatrołapy i sensowne na 6 godzin dogrzanie itp.). Musieliby się wypowiedzieć fachowcy w tej branży. Mam nadzieję, ze wśród graczy tacy są.
    3. Problem dojazdu uzależniam od życzliwości i dobrej woli posiadaczy aut w rejonie Leśnicy, Wilczyc, Karłowic, Legnickiej itp. Ja mogę zadeklarować, że jak Kamila Kukuła będzie jechała z Piotrkiem Klubińskim, to z rejonu Carrefoura (Hallera), mam dwa miejsca. Trzeba tyko wcześniej dogadać.

    Jak jestem przy „GŁOSIE” to mam prośbę do Szanownych Graczy by:

    1. Zachowali umiar (podniesiony ton, krzyk, epitety) przy zwracaniu wszelkich uwag. Naprawdę nie będę się wahał i konsekwentnie wzywał sędziego nie zważając jakie kto ma WK i zasługi dla PZBS.
    2. Nie zakrywali tabliczek z numeracją stolików. Powoduje to chaos nieuprawnione zaglądanie do rozdań itp.
    3. Sprawdzali, gdzie siadają i jakie rozdania mają grać.

    Mam nadzieję, że dużo nie wymagam.

    • Lech Warężak

      Wszytko co Sławek napisał, gorąco popieram. I mam nadzieje, że jednak brydż wrocławski stanie w końcu “z kolan”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *