Po wielu, wielu latach, Zgorzelec powrócił znowu na brydżową mapę Polski i powrócił w imponującym stylu.

Przypomnę tylko, że na mapie tej funkcjonował na przełomie lat 60-tych i 70-tych z imprezą pod nazwą Międzynarodowy Kongres Trzech Granic. Niestety w roku 1972,  zaplanowany w kalendarzu PZBS kongres, zostaje przez organizatorów odwołany i od tego czasu impreza znika z kalendarza centralnego

W tym roku zgorzelecka grupa zapaleńców, przy wsparciu władz samorządowych regionu, kongres ten reaktywowała, wprowadzając do terminarza, dawno zarzucony przez wszystkich organizatorów, turniej indywidualny i to od razu o randze Mistrzostw Polski.. Frekwencja nie była imponująca, a szkoda.

Niech żałują ci, co nie przyjechali bo warunki do gry były znakomite, grało się bowiem w pięknej  hali sportowej w której swoje boje toczą koszykarze. Mimo upałów, akurat panujących w tym czasie, temperatura w hali była odpowiednia, do tego życzliwi organizatorzy, sprawna ekipa sędziowska no i ten indywiduel, co sprawia, że w mojej ocenie w skali od 0 do 10, imprezie, gdyby mnie o to pytano, przyznałbym  punktów 11.



Niewątpliwie na ocenę tę wpływa również gwarantowana pula nagród, jak również fakt, że po zakończeniu imprezy, wśród tych, którzy pozostali na sali zostało rozlosowanych ponad 50 nagród rzeczowych o wartości około 100 zł. każda, a wszyscy uczestnicy turnieju GP zostali obdarowani drobnymi upominkami.

Brawo i tak trzymać.

Teraz kilka słów o rozdaniach.

W półfinale indywiduela jest takie rozdanie:

 E.Nikt  AQ853

 KQ109
 AK106
 6
 QJ52
 AJ8654
 73
   104
 AK109864
 32
 9
 KJ972
 73
 –
 1QJ8542

Nikt z grających nie doszedł tutaj do wielkiego szlema. Dlaczego u mnie nie to wiem,  zajmowałem pozycję S a licytacja przebiegała:

 

N         E         S          W

_         3      Pas       4

x         Pas     4         5

x         5      5         Pas

6      7       Pas        Pas

x         Pas     Pas       Pas

Za + 8oo miałem 34%. Szlemik wypłacał 66%. Oczywiście szlem dawał tych procentów komplet.

W GP rozdania były jakie były, ale ostatnia dziesiątka była wyjątkowa. Na te 10 rozdań, na linii WE szło dwa szlemy i jeden szlemik z rozgrywką których nie było żadnych problemów, natomiast na  linii NS szlemik, którego wygranie wymagało trafienia rozgrywki, no i dość przezornego zachowania się przed  tym trafieniem.

Teraz trochę o” farcie”. Mam na tym polu osiągnięcie nie lada, udało mi się zagrać w kolor wroga mając atuty dwa do dwóch, na szczęście tylko na wysokości trzech, a fart polegał na tym że przeciwnik tego nie skontrował??? Widocznie uznał, że kontra tego maksa który zdobył i tak nie zwiększy. Faktem jest, że miał rację, ale jakieś takie minimalistyczne podejście do życia.

Tutaj też usłyszałem o innym sposobie zwiększania fartu. Nie wiem czy to jest odkrycie zgorzeleckie, czy też już było praktykowane wcześniej. No i nie wiem też czy działanie o którym usłyszałem było zamierzone czy też zupełnie przypadkowe, tym niemniej sposób jest pomysłowy.

Gra się jak wiadomo w sektorach dość wyraźnie pooddzielanych od siebie. Jako para chodząca patrzymy na kogo mamy grać w następnej rundzie. Równocześnie przyglądamy się sąsiednim sektorom kto gra na stoliku o takim samym numerze na którym mamy grać za chwilę. I teraz mogą zajść dwie korzystne dla nas okoliczności, na stoliku o numerze właściwym na linii NS może grać słaba para (oczywiście według naszej oceny), to po pierwsze. A po drugie, zawodnicy którzy mają grać na linii WE przy tym stoliku jeszcze się przy nim  nie zjawili. Już mamy zapowiedź fartu, siadamy szparko przy tym stoliku i rozpoczynamy grę. Jeśli mamy fartu więcej, to sędzia, by nie dawać średnich, posadzi parę, która przyszła zagrać na nasze miejsce, no i jeśli mamy ten fart do końca to uzyskujemy wynik lepszy niż gdybyśmy osiągnęli na stoliku właściwym.

No ale fart kosmiczny to taki:

 KQ109432
♥ J1053
 3
 3
 AJ5
 –
 AKD6
 A87652
   6
 KQ96
 98542
 KQ9
 87
 A8742
 J107
 J104

Gramy ostatnie rozdanie turnieju GP i jesteśmy w ścisłej czołówce. Przeciwnik dochodzi do 7 trefli i gra to z rekontrą. Lew idzie 13 i  inaczej nie można. I oto zdarza się cud, czapowy kontrakt zostaje przegrany. Zamiast czystego zera dostajemy czystego maksa. To się nazywa mieć fart. No ale są jednak granice fartu, bowiem para z którą rywalizowaliśmy od pewnego czasu o czołowe miejsce w turnieju w tym rozdaniu też zaliczyła maksa tyle, że na przeciwnej linii, licytując i realizując 7 karo.

Czego wszystkim życzę (maksów, oczywiście), życząc również udanych impasów, zwłaszcza tych ćwiczebnych.

Lech Warężak

PS.

Dzięki Sławkowi Zimniakowi oraz Darkowi Marczakowi mamy zdjęcia z tego turnieju. A dzięki, jak zwykle nieocenionej pomocy Małgosi Turskiej-Marcinowskiej, zdjęcia te można obejrzeć w galerii do której link poniżej.

Galeria Turnieju Trzech Granic

PS.2

Muszę niestety dokonać sprostowania za swoją pomyłkę. Zdjęcia w galerii z tego turnieju zawdzięczamy co prawda Sławkowi, ale innemu, a mianowicie Zagórskiemu. Za pomyłkę przepraszam jednego Sławka, a podziękowanie dla tego drugiego też się należą, chociaż za co innego. A a za co to On już wie.

No i jeszcze składam podziękowania Pani Katarzynie Ochońskiej z Urzędu Miasta Zgorzelec za podesłanie kilku profesjonalnych zdjęć.

 

 

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *