Kolejna bolesławiecka impreza- licząc po kubkach- już dziewiąta przeszła do historii. Ci co byli, wiedzą jak było, ci którzy dojechać nie mogli, niech żałują. W zasadzie nic nowego się nie zdarzyło czyli było jak zwykle, a co to oznacza, wiedzą wszyscy. Warunki do gry przyzwoite, chociaż jak tak dalej pójdzie to przyjdzie grać podobnie jak niegdyś w Sławie, na balkonikach, bowiem frekwencja z roku na rok jest coraz większa.

Miejsca do parkowania samochodu aż nadto. Kawa, herbata za darmo, bufet zaopatrzony a obiady i smaczne i w cenach przyzwoitych. A Sławek Zagórski w swojej porcji obiadowej znalazł, ku swojemu zaskoczeniu dwa kotlety schabowe. Oto dowód. Biuro imprezy obsługiwane było przez trzy nader sympatyczne dziewczyny (o urodzie nie wspomnę, bo brakuje słów). Sędziowanie sprawne. Nic tylko grać.

Ponadto, wieczorowa impreza z pieczonym świniakiem połączona z dekoracją mistrzów Polski w turnieju teamów systemem Pattona, tradycyjnie odbywająca się w ośrodku poza miastem też się odbyła przy licznej frekwencji, której nie zaszkodziła niezbyt sympatyczna pogoda.

Wszystko to sprawia, że do Bolesławca warto przyjechać. Tym bardziej, że za rok będzie to impreza jubileuszowa a znając chłopaków z Bolesławca oraz ich pomysłowość, liczyć się należy z czymś co może nas zaskoczyć.

Teraz słów kilka o rozdaniach. Rozdania były jakie były, ale dwa z nich a mianowicie 17 i 18 w popołudniowej sesji GP były jednak niecodzienne. Po dwustronnej licytacji wistujecie przeciwko kontraktowi 3NT (partner otworzył 2 Kier, słabe) i wyjeżdża taki oto stół: AKQ, K85, AKW76, AK. Trzeba powiedzieć, ze widok takiej ręki do codziennych nie należy. Jakby tego było mało, w następnym rozdaniu podnosimy dla odmiany rękę taką: AK95, AQ8, A5, KW93. Trzeba przyznać, że ręka też nietuzinkowa i to obie w jednym komplecie.

A teraz słów kilka o „bałwaństwie” brydżowym.

Rozdanie pierwsze z tej serii pochodzi z I turnieju par granym barometrem, za opozycję mamy samego prezesa PZBS-u. Rękę, jako W mamy następującą: A1063, 8, W1094, K1086. Przeciwnik z prawej otwiera 1 Karo, pasujemy, z lewej 1 Kier, partner 2 Trefl, z prawej 2 Kier. Podnosimy do 3 Trefli, a z lewej pada 4 Kier. Koniec licytacji i partner wistuje A trefl. Wyjeżdża stół: K74, D953, AK753, 4. Dokładamy 10 trefl i partner posłusznie wistuje D pik, ze stołu blotka, dokładamy 3, a partner W pik, ze stołu znowu blotka. A my??, no właśnie, bez większego namysłu dokładamy blotkę i już „pozamiatane”. Partner miał dubla, szła przebitka, ale resztę lew wziął przeciwnik. I ciągłe mamy problem, dołożenie blotki to rzeczone „bałwaństwo” czy też skazany byłem na zgadywanie. Oto dylemat.

Ten turniej grało się równolegle z półfinałami mistrzostw Polski teamów. Reguły barometru, jak wiadomo są takie, że gra się na stoliku odpowiadającym aktualnej pozycji. Stoły były ustawione tak, że czołówka grała daleko od teamowców, ale im niższa pozycja w turnieju tym bliżej tychże. W środkowej fazie turnieju jeden z graczy tak zdefiniował swoją pozycję w turnieju następująco;” jeszcze runda a awansujemy do półfinału”.

Teraz już naprawdę „bałwaństwo”. Rozdanie13 turnieju GP. Po niezbyt skomplikowanej, a tak prawdę mówiąc zupełnie nieskomplikowanej licytacji dochodzimy do kontraktu 3 NT z ręki S i wist następuje w 8 karo. Stół N:7654, 8, K106, AK762. Jako rozgrywający mamy rękę: A9, AKW965, ADW2, 4. Zadowoleni, że przeciwnik pierwszym wistem nas nie uszkodził, a równocześnie trochę zniesmaczeni, że chyba gramy gorszy kontrakt (jeśli kiery nie są źródłem lew) dokładamy ze stołu króla a z ręki niefrasobliwie 2. I w tej chwili chcemy odgryźć sobie jedną rękę.

Dysponujemy ze stołu 8 kier, z lewej 4, wstawiamy waleta. Niestety ( a może i stety), przeciwnik bierze damą i wpada w dłuższy namysł. Teraz nadgryzamy tę nieodgryzioną rękę i uff, na stół wyjeżdża Dama trefl. No i teraz chcemy naprawdę odgryźć drugą rękę. Trzeba zgadnąć, czy mamy resztę lew, czy też kiery się jednak haczą. Udało mi się zgadnąć, podpowiem, trzeba było jeszcze oddać jedną lewę kierową. A wystarczyło do króla karo dołożyć figurę by zachować komunikację ze stołem, nie mówiąc już o tym, że kontrakt kierowy był o niebo lepszy. Jednak „bałwaństwo” bezsprzeczne.

„Bałwaństwo” następne. Rozdanie 8 popołudniowej sesji GP. Mamy rękę: AQW8763, 94, 7, A73. Partner otwiera 1 Trefl. Licytujemy miękko 1 Pik, partner 2 Trefl, które kontruje lewy przeciwnik. Ponieważ już po obejrzeniu swojej ręki jesteśmy przekonani, że jedynym kontraktem w tym rozdaniu może być kontrakt pikowy (przecież otwarcie gwarantuje minimum 2-kartowy fit pikowy, a ostrzeżenie w postaci 2 trefli partnera jakoś do nas nie dociera), licytujemy to co sobie zaplanowaliśmy, czyli 4 Pik. Niestety, ten z lewej licytuje teraz 4 NT, a partner to kontruje. Z lewej pas, my też. Z lewej pada 5 Trefl, partner ponownie to kontruje a przeciwnik „odchodzi” w 5 Karo. No i teraz my mamy pole do popisu i rzeczywiście się „popisujemy”, licytując 5 Pik?? TFU!! „Bałwaństwo” to mało, to jest „bałwaństwo” KWADRATOWE!!.

Gwoli wyjaśnienia, autorem opisanych wyżej „bałwaństw” jestem ja i nikt mnie do tego nie zmuszał. Zrobiłem to z własnej i nieprzymuszonej woli. Howgh!

W oryginale, zagrania nazwane tutaj jako „bałwaństwo”, mają trochę inną nazwę, której ze względów zarówno cenzuralnych jak i dla przyzwoitości nie mogę tutaj zacytować. Dla ułatwienia podam tylko, że prawnym właścicielem tej nazwy jest zawodnik, który kilka lat temu zniknął z naszego horyzontu a noszący wdzięczną ksywkę, „Koń”. Zainteresowanym, pełną nazwę tego zagrania  mogę podać na życzenie i tylko indywidualnie.

Na zakonczenie, jak zwykle udanych impasów, zwłaszcza tych ćwiczebnych.

Lech Warężak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *