Jeszcze raz o blefach, ale inaczej.

Dotychczasowe dywagacje na temat blefów umieszczałem w zakładce Coś do…?  No bo rzeczywiście, udany blef był do śmiechu blefującemu a do płaczu załapanemu, a nieudany odwrotnie. Ale to co chcę napisać teraz jest bliżej płaczu niż śmiechu i to dla wszystkich.

No bo z tymi blefami to jest dziwna sprawa.  Blef zastosowany w porę sieje większe lub mniejsze zamieszanie w szeregach przeciwnika. Zdarza się jednak, że nie mniejsze zamieszanie wywołuje w szeregach własnych. No bo przecież, blef polega na tym, że wprowadza w błąd przeciwników ale i partnera, a wówczas ten, jeśli jest nazbyt prostolinijny i niezbyt kumaty (a taki partner jest zawsze) może doprowadzić do nieszczęścia. Chyba, że…?

Wielu graczy, z racji temperamentu nie lubi być statystą przy stole, a panaceum na to są niezwykle agresywne systemy licytacyjne, które umożliwiają zawodnikowi zaistnieć niemal w każdym rozdaniu. Systemy te wymagają od obu partnerów wielkiej dyscypliny bo każdy kiks licytacyjny kończyć się może nieszczęściem przy stole. Drugim powodem powstawania ale i powodzenia takich systemów jest fakt, iż grając nimi, siedzi się przy stole jak na rozgrzanej płycie. Nie ma szablonów typu: 1Kier-2BA-3Kier, każde rozdanie wymaga koncentracji uwagi a to wielu graczom odpowiada. Bo jak mówią „nie ma nudy”. Jak dotąd wszystko jest w porządku poza utrudnieniami dla przeciwników, w turniejach zwłaszcza. Tam przecież grają pary często tworzone  ad hoc i obrona przeciwko takim systemom jest absolutnie poza ustaleniami, a ile par stałych ma ustalenia na tego rodzaju licytacje? W dawnych czasach, kiedy popularny był “silny pas” , którym grało coś koło 30% par, pozostali, obronę przeciwko temu systemowi mieli omówioną „z grubsza”.

No i dobra, systemy systemami, ale dodatkowo, niektórzy grając takimi,  wzbogacają je o różnego rodzaju odzywki  „poza systemowe” a mówiąc jaśniej odzywki niezgodne z systemem, czyli po prostu blefy. No i tutaj zaczyna się problem. Wprawdzie odzywka taka dana jest w określonej sytuacji (np. my przed oni po), ale przecież dość łatwo jest postawić „bałwanka” lub 300 przeciwko niczemu. Partner zatem MUSI być czujny, bo po kiksie, oprócz słabego wyniki może narazić się na dość radyklaną ocenę stanu swojego umysłu ze strony swojego partnera, a najdelikatniejsze sformułowanie to: ”Stary! To ty nie wiedziałeś, że ja mam krótkość w karach?” lub „Stary!, To ty nie wiedziałeś, że ja mam piki?”. Oznacza to, że takim przypadku system już w założeniach jest dostosowany do blefu. Opis systemu, karta konwencyjna nie zawiera szczegółowych sekwencji, a wyjaśnienie nigdy nie zawiera informacji o blefie. A gdyby nawet to co..?. Tak nawiasem mówiąc kilka lat temu na pytanie o otwarcie, od jednego z graczy słyszało się odpowiedź zawierającą  litanię możliwości a na zakończenie dodatkowe stwierdzenie; „lub blef”.

Stosując zatem różnego rodzaju odstępstwa od takiego systemu musimy mieć świadomość stąpania po niepewnym gruncie i liczyć się tym, że możemy sobie strzelić w kolano. No ale, powtórzę raz jeszcze; Chyba że..?.  A o jakie „że..” chodzi to popatrzcie sami.

Rozdanie 1. Mecz.

Będąc przed partią  i na otwarciu, mając potężną kartę: 64, 973, 864, 107432 otwieramy 1. Musicie przyznać, że trzeba mieć zdrowie. Wprawdzie przeciwnik jest po partii, ale jednak. No a partner może mieć Bóg wie co. I ma, a mianowicie: A, AQ84, AQ10975, AJ. Licytuje 2 ; jest to zaalertowane jako transfer na kara i do tego forsujące. My teraz z tą kartą pasujemy.  Wynik jest mało istotny, akurat idzie nam 10 lew w kara a tylko 8 w trefle, więc różnica niewielka. I nie ma nieszczęścia.

Rozdanie 2. Turniej na maksy, my przed, przeciwnik po.

Dobiegają do nas dwa pasy, a my mamy: 106, K86, K964, KD103.  W systemie mamy otwarcia w strefie 8-18PC i przy składzie 5-4 z czwórek. Pytanie co otwieramy? Zgadza się, tak 1 ??, wyjaśnione przez partnera jako:8-18PC oraz 4 piki. Akurat fartownie, przeciwnicy coś licytują przez co partner na podstawie bilansu stołu zostaje z licytacji wyłączony i nie ma okazji by wydedukować  tej krótkości pik w ręce otwierającego. Rozdanie kończy się sukcesem, bowiem przeciwnik grzęźnie w trzech kierach mając do wygrania 4 pik.

Rozdanie 3. Również turniej, przeciwnik po, my przed.

Partner na otwarciu oraz przeciwnik pasują, a my mamy: J10853, QW3, Q43, 86. Wprawdzie otwieramy ze strefy 8-18, ale te dwa oczka mniej? co to za różnica, mamy przecież skład 5332 i to pozwala nam systemowo otworzyć  1 . Z lewej kontra, partner pasuje a przeciwnik z prawej licytuje 1 BA. Co teraz my?? Znowu zgadnijcie. Niektórzy zgadną niektórzy nie, a my licytujemy swój najkrótszy kolor, czyli 2 . Niestety kontrujący zagolił 3 NT, które poszło,  ale zamieszanie było. Spróbujcie teraz ustalić jaki był zamysł otwierającego, który zablefował dwukrotnie i jaki jest mechanizm dalszej licytacji by ten blef wyjaśnić, i w którym okrążeniu??. Ja twierdzę, że  jest to blef kontrolowany, a jeżeli  ktoś będzie się upierać, że nie, to powiem więcej, jest to gra na zmowę

Rozdanie 4. Z grubsza.

Kilka lat temu, niestety, uczestnicy tego incydentu nie pamiętają dokładnie rozdania, ale ogólnie wyglądało tak, że otwieramy licytację a partner, mając punktów kilkanaście milczał do końca licytacji po zakończeniu której przy grze utrzymali się przeciwnicy i rozgrywający absolutnie niczego w trakcie rozgrywki nie trafił. Czyli kolejne, skuteczne zagranie?

Jasnowidztwo najczystszej postaci. A może jednak nie jasnowidztwo a po prostu ustawka??

Z tych trzech dokładnie opisanych rozdań oraz tego zapamiętanego z grubsza wynikają następujące wnioski:

  1. Agresywny system z dość szerokimi limitami otwarć pozwala jednak na dość swobodne traktowanie tychże??
  2. W żadnym z tych przypadków nie zdarzyło się by partner, po otwarciu dość frywolnym, wpadł w jakąś pułapkę. Wynika to pewnie i z faktu, że przeciwnik być może zbyt szybko wyjaśnił co się dzieje w rozdaniu i nie pozwolił stronie otwierającej na wykazanie się. Poza rozdaniem pierwszym.
  3. Ciekawe jak reagowałby partner otwierającego gdyby przeciwnik zaczął poganiać ich kontrami??
  4. Podstawowe jednak pytanie brzmi następująco: Czy taki system oraz takie jego zastosowanie są w turniejach popularnych do przyjęcia??

Ciekawe co na ten temat sądzą koledzy brydżyści, jak również co w tej materii mają do powiedzenia przepisy??

No i na zakończenie, powołam się po raz kolejny na Karola Mykietyna, nie pamiętam dokładnie całości, ale w przybliżeniu wygląda to tak; napisał mianowicie o jednym z wrocławskich blefowiczów , że owszem, uzyskał wynik ponad 60%, ale  w trzech turniejach. Czego wszystkim blefującym programowo, życzę.

No i niezależnie od wszystkiego, jak zwykle na zakończenie życzę również: udanych impasów zwłaszcza tych ćwiczebnych.

Lech Warężak

 

 

 

One Comment

  • Ania Jankowska

    Warto wspomniec zachowanie “sędziego” podczas pierwszego z opisywanych rozdań. Grała je pewna stworzona naprędce para, młoda i niezbyt brydża kumająca dziewczyna z niestety już nie grającym przyjacielem. Laska napatrzywszy się uprzednio że blefy z pierwszej i drugiej mańki, to tak niekoniecznie, w swojej młodzieńczej naiwności, a może w strachu przed tym, że drużyna będzie się darła za kiepski stół, wezwała do stolika stróża prawa. Owy stróż, spojrzawszy leniwie, na którym to się dzieje stole, niedbale rzucił przez ramię: proszę grac dalej, wynik zapisać. Jakież było zaskoczenie owej młodej adeptki, gdy po chwili owy stróż pojawił się przy stole raz jeszcze, z komentarzem: gracz tej klasy powinien wiedziec, do czego służy czerwony kartonik….

    Wiem, że sama jestem sędzią i to kiepskim, wiele osób pewnie ma sporo mi do zarzucenia, ale w.g mnie sędzia służy do tego, żeby wydac werdykt, powołując się na przepis XYZ, a nie do walenia komentarzyy zakrawających wręcz na wycieczki ad personam… Dlatego do decyzji sędziowskiej (aczkolwiek, podjętej, delikatnie rzecz ujmując, mocno pochopnie) mam mniej niż do tekstu, który poleciał po fakcie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *