Najważniejsze jest by się dobrze bawić

Jednak wbrew zapewnieniu przy okazji zdradzania tajemnicy niewygrania Miedzianej Kadzi, że nie będę opisywał wszystkich swoich turniejów, których nie wygrałem, niestety zostałem w pewnym sensie zmuszony do zdradzenia tajemnicy dlaczego nie zdobyłem również Pucharu Burmistrza Kamiennej Góry. A zobligowany zostałem przez kilku zawodników, którzy po zakończeniu tego turnieju, jedni z politowaniem inni zaś z sympatią stwierdzali – „znowu nie wygrałeś”.

Ano nie wygrałem, a dlaczego to o tym za chwileczkę.

Odnotujmy dla porządku, że w niedzielę 17 czerwca w Kamiennej Górze odbył się kolejny turniej  w ramach GP DŚ i był to już siódmy z kolei turniej tego cyklu.

Warunki do gry przyzwoite, bufet niedrogi i przyzwoicie zaopatrzony, sędziowanie sprawne a nawet bardzo sprawne, dość powiedzieć, że o godzinie 16.30 odbyło się zakończeni imprezy, tak że zdążyłem jeszcze obejrzeć w domu  druga połowę meczu Niemcy-Meksyk.

Tak na marginesie, po raz kolejny z pewnym zażenowaniem wspominam o „wspaniałym zwyczaju” uczestników turnieju. Tuż po jego zakończeniu zabierają swoje manatki i w te pędy walą do aut, pociągów, autobusów, rowerów i czego tam jeszcze, by jak najszybciej opuścić miejsce gry i zdążyć do domu na jeszcze ciepłą zupę. W rezultacie zakończenie każdej imprezy (no prawie każdej) wygląda jak pogrzeb bezdomnego.

Rozdania ciekawe nic tylko grać. A grało, co stwierdzam z ubolewaniem tylko 25 par (a może jednak należałoby powiedzieć, aż..?). Niewątpliwie (być może) wpływ na frekwencję miał fakt rozgrywania równocześnie dwóch turniejów z cyklu GP Polski par. Myślę jednak, że ten wpływ był niewielki.

Przystępując do rzeczy, czyli dlaczego nie wygrałem, mimo nieobecności Prezesa (akurat bawił  w Gorzowie, gdzie wygrał turniej główny) to odpowiedź jest oczywista i natychmiastowa, jak to zauważył w komentarzu do turnieju Legnickiego Staszek. Po prostu słaba gra. Co prawda to prawda ale konkretnie na czym ta słaba gra polegała to popatrzcie sami.

Na czterdzieści rozegranych rozdań, zanotowałem z partnerem 5 (słownie pięć) czystych jaj i w zasadzie wynik każdego z nich decydował czy relacja z Kamiennej Góry będzie opatrzona tytułem takim jak jest obecnie, czy też zgoła innym.

Na początek „jajo za niewinność”. Rozdanie 3, rozdawał S.

♠ K 10
♥ 7 4 2
K 9 2
♣ K 9 8 7 3
♠ W 6 4 3 ♠ A 9 8 7 2
K D 10  A 5
W 7 5 4  A 10
♣  W 5 ♣ D 10 6 4
♠ D 5
 W 9 8 6 3
D 8 6 3
♣ A 2

Gramy tutaj trzy pik z ręki E i po wiście A trefl, małe trefl biorę lew 9. Taki sam rezultat uzyskała jeszcze jedna para, więc pierniczek wydał jakąś tam resztę, ale niestety mizerną.

No to teraz” jajo za półwinność”. Rozdanie 17, nikt, rozdawał N.

♠ A 9 8 5
♥ W 8 6 3
D
♣ K W 6 4
♠ D 7 6 4 3 ♠ 10 2
10 2  9
W 4  A K 9 7 6 5 3 2
♣  A 9 3 2 ♣ D 8
♠ K W
 A K D 7 5 4
10 8
♣ 10 7 5

W tym rozdaniu, Jarek na drugim ręku otworzył 4 karo, w rezultacie przepychu rozgrywałem 5 kier z ręki S po wiście A trefl i blotka karo. W ostateczności musiałem zgadnąć D trefl, której rzecz jasna nie zgadłem i w ten sposób zapis 50 poszedł na czystą burtę a pierniczek tym razem reszty nie wydał.

Ale jaja są też i po to by je samemu generować, oto one. Rozdanie 19, EW po, rozdawał S.

♠ W 10 7 4
K 7 4 2
K 5
♣ W 6 4
♠ D 6 3 ♠ A K 8 2
A W  D 6
A 10 6 4 2  W 9 7 3
♣ 8 7 5 ♣ A K 10
♠ 9 5
 10 9 8 5 3
D 8
♣ D 9 3 2

Przeciwnik, rozgrywając kontrakt 3 NT z ręki W, po wiście 2 kier i mocno wyrafinowanej obronie wziął lew 12. Pierniczek reszty nie wydał.

Rozdanie 22, rozdawał E, NS po.

♠ 10 6 4
♥ 10 8
A K D 10 8 6 5
♣ 7
♠ A K W 9 8 5 3 ♠ D 2
K 2  7 6 5 3
♦   9 3 2
♣  D 9 8 5 ♣ W 10 6 4
♠ 7
 A D W 9 4
W 7 4
♣ A K 3 2

W rozdaniu tym, grając na linii WE nie poszliśmy, z niewiadomych powodów w obronę szlemika karowego. Ponieważ znalazł się jeszcze jeden taki majster a ponadto komuś udało się na linii NS zatrzymać w czterech kierach, więc pierniczek resztę wydał i owszem, tyle że  w wysokości 5,36%.

No i ostatnie, rodanie 24, obie po, rozdawał W.

♠ D W 10 6
2
A K 8 7 6
♣ k 10 5
♠ 9 4 3 ♠ K
A 7 6  K D W 9 4
♦ D 5 3 2  W 10 9
♣ 7 6 4 ♣ A D W 2
♠ A 8 7 5 2
 10 8 5 3
4
♣ 9 8 3

Tutaj z kolei, nasza agresywna licytacja (graliśmy na WE) zmusiła zawodnika S do rozgrywania 2 pików z kontrą zresztą. Jak widać nie miał z tym specjalnych problemów, a ponieważ znowu obrona nasza była niezwykle przebiegła, udało nam się wypuścić lewkę więcej. Wynik zatem wiadomy a pierniczek odmówił wydania reszty.

Kończąc, zastanawiam się czy deklarować zaniechanie wątku „dlaczego nie wygrałem” czy też wręcz przeciwnie; zobowiązać się do jego kontunuowania? W rezultacie tak naprawdę nie wiem, no ale zobaczymy. Dowolna deklaracja może się okazać pustosłowiem no a tego bym chciał uniknąć. W związku z tym zobaczymy co nam przyniesie przyszłość.

Lech Warężak

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *