9 grudnia zakończył się turniejem finałowym tegoroczny cykl  Grand  Prix Dolnego Śląska. Zgodnie z regulaminem wystartowało 32 zawodników wyłonionych w 12 eliminacyjnych turniejach w ciągu całego roku. Końcowe wyniki są znane, tutaj chciałbym się podzielić kilkoma uwagami i ogólną refleksją na temat całości. Nadrzędnym celem całego cyklu było (i przyszłości być powinno) „rozruszanie” środowiska brydżowego naszego regionu. Czy cel ten został osiągnięty? Myślę, że nie do końca. Popatrzmy bowiem na dane. W dwunastu (o tym za chwilę) rozegranych turniejach eliminacyjnych wystartowało łącznie 402 pary co daje średnią na turniej ponad 33.5 . Jak wszyscy wiedzą taka średnia jest  mocno podbudowana turniejami w Miliczu a zwłaszcza lubińskim bo po pominięciu tych dwóch frekwencja jawi się na poziomie 28 par. Musicie przyznać że nie jest to liczba zbyt imponująca jak się uwzględni że w zawodach tych udział wzięło 292 zawodników, przy czym dwóch z nich rozegrało wszystkie turnieje, dwóch startowało w 11-tu, ale aż 138 zdecydowało się zagrać tylko raz a tą maksymalną liczbę wliczaną do rankingu, czyli 7, rozegrało 26 zawodników. Ogólnie rzecz biorąc mamy w cyklu eliminacyjnym 8706 osoboturniejów. Wydaje mi się, że jest to liczba, jak na warunki dolnośląskie stanowczo za mała.

Na ogół organizatorzy starali się zapewnić grającym odpowiednie warunki gry oraz to co potocznie nazywa się ich otoczką. Napoje, catering, sala gry, jednak nie wszyscy wywiązali się ze swoich zobowiązań finansowych co rzutowało na końcową pulę nagród, oczywiście negatywnie. Dodatkowo w ostatniej chwili  turniej w Świebodzicach został odwołany (nowa władza, nowe porządki) co miało podwójny skutek. Raz, że pula nagród została okrojona o wpłatę z tego turnieju. A dwa, pojawiła się możliwość rozegrania turnieju finałowego w zwolnionym terminie co korzystnie odebrały zapewne małżonki zawodników, ale też umożliwiło mi wzięcie udziału w tym turnieju, bowiem w zaplanowanym terminie nie miałbym tej możliwości. Te wszystkie ruchy spowodowały jeszcze jeden kiks, a mianowicie zapomnieliśmy zupełnie o punkcie regulaminu w którym mówi się o nagrodzeniu trzech pierwszych w klasyfikacji po eliminacji. Nawiasem mówiąc, będąc trochę za to zamieszanie odpowiedzialnym zupełnie zaniedbałem własny interes, gdyż w tej trójce byłem.

Myślę jednak, że te doświadczenia wpłyną korzystnie na cykl w roku 2019. Żeby tak się stało musi być spełnionych kilka warunków,  wymienię tu kilka

  1. Kalendarz cyklu MUSI być znany na początku sezonu, pomijając niektóre turniej eliminacyjne, które ewentualnie mogą się pojawić w ostatniej chwili.
  2. Niewątpliwie, sprawą ważne dla cyklu byłoby znalezienie sponsora strategicznego, który by firmował cały cykl.
  3. Turnieje eliminacyjne powinny mieć rangę turniejów klasy OTP a zatem ich uczestnicy powinni za osiągnięty wynik otrzymywać aPKL-e.

To tyle na gorąco, ewentualne sugestie oraz propozycje są mile widziane. Dodam, że ostatni punkt jest już w zasadzie uzgodniony z Zarządem Głównym, wymaga tylko drobnego zabiegu biurokratycznego.

Na zakończenie jeszcze jedno zdanie o finale, a właściwie jedno rozdanie. Kiedyś w czasach kiedy silny pas był obecny na wszystkich imprezach, popularne było polowanie na otwarcie 1 karo, zwłaszcza gdy otwierający był po partii. Przypomnę otwarcie to w  systemach bezpasowych oznaczało siłę 0-7 PC, skład dowolny, więc bezpasowiec otwierający tą odzywką ( a musiał ) stawał niejako na polu minowym.  Nic przeto dziwnego, że takie polowanie było bardzo często uwieńczone sukcesem (nie dla otwierającego, oczywiście). Był też okres, kiedy po otwarciu przeciwnika 1 trel, kiedy ten był po partii pasowało się z kartą 16+PC w celu upolowania otwierającego. Rzecz jasna, pas taki był alertowany.  A oto co nam się zdarzyło na finale. Przez cały czas kręciłem się z partnerem w czołówce turnieju i przyszło rozdanie poniższe, jako ostatnie turnieju. Gramy je na Tomka Struzika z Anką Jankowską

Rozdanie 21, NS po, rozdawał N

♠ 9 6 3
8 7 3
♦ A K 9
♣ K D 5 3
♠ 5 4 ♠ A K D 2
♥ W 5  A D 10 9 6
♦ D 10 7 5  W 6 3
♣ A 9 8 7 4 ♣ 2
♠ W 10 8 7
♥ K 4 2
8 4 2
♣ W 10 6

 

Jako N otwieram 1 bo mam. Tomek na E to kontruje a Piotrek i Anka pasują. Pasuję też, chociaż powinienem (chyba) szukać jakiegoś koloru innego do gry i być może byśmy się wyplątali a tak padłem bez dwóch i miałem za to czyste zero. Na szczęście zero to nie decydowało o niczym, bowiem kolejność ustaliła się już wcześniej, prowadzący Staszek i Marek zwiększyli tylko trochę dystans nad nami.

I już całkiem na zakończenie. Po zakończeniu turnieju ktoś te stoły do gry musiał odwieźć, rzecz jasna po uprzednim ich rozkręceniu. Żeby temu komuś trochę ułatwić robotę, do rozkręcania zabrały się trzy osoby przy zupełnej obojętności pozostałych, ba nawet ktoś miał pretensje, że odsuwa się go od stołu przy którym siedział oczekując na końcowe wyniki turnieju.  Taka postawa budzi mój sprzeciw i poddaje w wątpliwość sens działań, nazwijmy to społecznych.

Tym niemniej, gorąco zachęcam do udziału w przyszłorocznym cyklu GP DŚ.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *