Dość często słyszy się to powiedzenie tytułowe ale i równie często, zagranie takie zarówno z pozycji obrońcy jak i rozgrywającego jest skuteczne. Oczywiście, poza wypadkami kiedy skutecznym nie jest. Ale co się stanie jeśli przy stoliku obaj gracze (obrońcy) zastosują ten manewr i to nie raz.  Ano popatrzmy.

Czwartkowy turniej na BBO, rozdanie 21. NS po, rozdawał N i po dwóch pasach S otworzył 1NT i to rozgrywał a rozdanie wygląda tak:

♠ 8 7
D W 8 4
7 5 4 3
♣ W 3 2
♠ K 5 2 ♠ D W 10 6
K 7 6 2 A 5 3
W 10 8 6 2 A
♣ 9 ♣ 8 7 5 4
♠ A 9 4 3
10 9
K D 9
♣ A K D 10

Jak widać idzie tutaj lew 7, oczywiście pod warunkiem, że obrona wykona poprawnie swoją robotę. W na wist wybrał waleta karo. No cóż wist jak wist, może nie najszczęśliwszy, ale nic nie psujący, wszystkie drogi do zebrania należnych obronie sześciu lew są nadal otwarte.

E po utrzymaniu się asem, zamiast naturalnego zagrania w piki, spróbował “zagrania gnialnego” by uaktywnić swój najdłuższy kolor czyli trefle. Zagrał zatem 7.  Zagranie to nadal niczego nie psuje, ale zdecydowanie nie ułatwia życie partnerowi. Rozgrywający zabił to asem i zagrał 9. Teraz W wykonuje poważną pracę umysłową; E nie ma asa kier (bo spróbowałby puścić trefla do stołu by zaimpasować króla kier), jeśli ma kierów cztery to wskoczenie królem jest samobójcze, gdyż ten król zostanie pobity singlowym asem partnera.  Trzeba przyznać, że to niezbyt miła perspektywa, dokłada więc  rzetelną ilościówkę, 2 i wraz z tym zagraniem szansa na odebranie wszystkich należnych obronie lew spada prawie do zera.

No tak, ale jest jeszcze E, który też wykonuje pracę umysłową; 2 kier świadczy o parzystej liczbie kierów, najprawdopodobniej zatem W ma dubla a rozgrywający 4, więc stosując się do tytułowego powiedzenia, również puszcza dokładając  5. Obiektywnie recz biorąc nie widać powodów by tak zrobić, no ale jednak  “gracz raz puszcza” jest silniejsze niż obiektywne przesłanki. Rozgrywający ma już lew 8 i gra swojego ostatniego kiera, którego teraz W zupełnie z niewiadomych powodów też puszcza, stając się autorem zagrania „gracz puszcza dwa razy”. Jakby tego było mało, E z równie tajemniczych powodów powtarza ten sam manewr i też realizuje zagranie „gracz dwa razy puszcza”. W ten sposób rozgrywający bierze lew 9 a w końcówce stało się to czego tak obawiał się W w lewie trzeciej, mianowicie jego król kier dostał w czapę od asa partnera. O wyniku nawet nie wspomnę.

I jest to, jak się przynajmmniej zdaje, pierwszy zanotowany przypadek zagrania „gracz dwa razy puszcza”. A jeśli tak jest, to jest to mój drobny wkład w teorię brydża a para WE jest pierwszą parą manewr ten wykonującą. Zobaczcie jak łatwo jest przejść do historii.

Na zakończenie jak zwykle, życzę udanych impasów, zwłaszcza tych ćwiczebnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *