Błędów, oczywiście moich. Dodam jeszcze, że mam wielkie szczęście, że nie jestem graczem Juvenii Warszawa, ale o tym to trochę później.

No to do rzeczy, siadam do turnieju na BBO w poniedziałek, życzliwi dodadzą tutaj zapewne, że to już był błąd. Może tak a może i nie. W każdym razie  nic nie wskazywało na to, że to jest błąd, ale nawet  jakby, to go nie liczymy. Wszystko szło dobrze do momentu kiedy przyszło rozdanie,  oczywiście 13. Jako S dostaję rękę:

A 10 8 5, A D W 9 7 3, 9 6 4, -.

Ręka ładna, nie powiem, zwłaszcza, że partner jako rozdający otwiera 1, przeciwnik na E to kontruje a ja robię błąd pierwszy licytując 1. Po pasie przeciwnika z mojej lewej, Piotrek „zapodaje” 3, przychodzi kolej na mnie no i teraz następuje wewnętrzna walka pomiędzy rozsądkiem, który podpowiada by zalicytować 3 a duszą maksowicza by zalicytować firmówkę. Niestety, rozsądek przegrywa, licytuję 3NT i w konsekwencji staję się rozgrywającym i to był błąd drugi. Następuje wist 7  a Piotrek wykłada takie oto walory:

6 3, -, A K D W 7 5, K D 10 4 2.

W podkłada waleta, którego rzecz jasna  przepuszczam , a ten gra damę też przepuszczoną a następnie K, którego biją asem po drodze wyrzucając ze stołu trefla.

9 lew już mam, tyle, że widać iż w karach idzie tych lew 12 więc 600 będzie zapisem słabym a lewy dodatkowej jakoś nie widać, ale można zagrać, jak mawiał mój bardzo dawny partner, Zbyszek Syguła, kombinacyjnie. Gram więc karo do stołu i to jest błąd trzeci  a następnie K, którego przeciwnik (najpewniej E) przepuszcza a W dodaje 5. No i teraz następuje pora na błąd czwarty (a według życzliwych już piąty), gram bowiem 10, przy lewie utrzymuje się W waletem i gra ponownie trefla. Podstawiam małe ale E bierze to 7 i zgrywa kładącą lewę czyli asa trefl. No i zamiast 600 mam -100, całość bowiem wyglądała tak:

Rozdanie 13. Obie po, rozdawał N.

♠ 6 3
A K D W 7 5
♣ K D 10 4 2
♠ 9 7 4 2 ♠ K D W
10 6 5 2 K 8 4
2 10 8 3
♣ W 9 8 5 ♣ A 7 6 3
♠ A 10 8 5
A D W 9 7 3
W 9 6 4
♣ –

Przypomnę licytację:

W N E S
1 X 1
pas 3 pas 3NT
pas pas pas

 

A teraz te błędy. Błąd pierwszy to zalicytowanie 1 kier. Najlepsza (po rozdaniu, wręcz oczywista) jest rekontra, a jak przeciwnik będzie chciał się ratować jakimkolwiek  kolorem to stawia co najmniej 800.

Błąd drugi to oczywiście te nieszczęsne 3 NT. Nie wiem czy dojdziemy do szlemika, ale 5 karo grać będziemy na pewno co dawało zapis ponad 50%.

Błąd trzeci to już w rozgrywce, po utrzymaniu się bowiem asem pik właściwie nie widać szans na 10 lewę więc gra kombinacyjna do stołu jest bez większych perspektyw, chyba żeby zrobić „przeciągałkę”. Ale skoro już się tak zagrało to faktycznie można było zagrać figurę trefl a kiedy przeciwnik to przepuścił to teraz trzeba grać kara no i można, znając rozkład, zagrać też trefla ale małego i W, po dojściu, nie mając kara musi zagrać  trefla, pika lub kiera (w co należy wątpić). Przy czym, po zagraniu przez W trefla trzeba rzecz jasna postawić 10, no ale to jest oczywiste (po rozdaniu).

No a teraz co z tą Juvenią? Otóż,  ogłaszam konkurs o co w tym stwierdzeniu chodzi, czyli co ma wspólnego Juvenia z takim festiwalem błędów. Nagrodą jest uścisk (internetowy ) dłoni prezesa, a jak ten nie będzie miał czasu to wiceprezesa a jak i ten nie będzie miał czasu to kogokolwiek. Termin nadsyłania odpowiedzi upływa w przyszłą sobotę tj. 27 lutego. Tak na marginesie jestem prawie pewien co do tego, kto będzie znał odpowiedź no to pytanie. Tylko czy będzie mu się chciało na nie odpowiedzieć. Zobaczymy.

Na zakończeni jak zwykle, udanych impasów zwłaszcza tych ćwiczebnych.

2 Komentarze

  • Anna Jankowska

    Juvenii nie znam, pewnikiem wchodziłam na stojąco pod szafę w tamtych czasach, ale śmiem zrewanżować się kontrkonkursem, za który nagroda jest kot w galarecie. W pewnym środowisku brydzowym mówilo się i chyba nadal mówi o osobie, która się tak zaprezentowała w rozdaniu, że zagrała jak Vivaldi. O co chodzi z Vivaldim 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *