Podstawową umiejętnością brydżysty to oprócz trzymania kart przy orderach jest liczenie. Przy czym z tym liczeniem jest tak, że niezależnie od zajmowanej pozycji przy stoliku, oprócz rzecz jasna dziadka (chociaż ten dla wprawy też może se coś tam policzyć też) są dwa obszary tego liczenia. Jeden ten łatwiejszy to liczenie do 13, przy czym trzeba liczyć już od samego początku rozpoczynając od ilości kart w ręku. Bo jeśli się okaże w pewnej chwili, że mamy trochę mniej lub trochę więcej kart niż inni to nawet sławne Tadzia Gałązki; na razie grać od kary nas nie uchroni. Ale oprócz tego trzeba jeszcze liczyć atuty, zgrane karty w kolorach bocznych a przynajmniej w tym najważniejszym, bo pomyłka tutaj może być bardzo kosztowna.

Drugi obszar liczenia jest nieco szerszy no i zarazem trudniejszy, wiadomo, trzeba liczyć miltony a tych jest w talii aż 40. Mało tego trzeba jeszcze dodawać to co widzimy na stole i u siebie, to co zeszło i to co może mieć rozgrywający (partner, przeciwnik) i tu pojawia kłopot; trzeba odejmować to właśnie od czterdziestu. Nie jest to wcale takie łatwe nie mówiąc już o tym, że często się nie chce. Co zresztą teoretyzować, popatrzmy na przykład.

Poniedziałek rozdanie 10. Obie po, rozdawał E. Dostaję jako W kartę: 

A 9 5 2, 6 5 4, A 8 7, D 3 2

Po licytacji:

W N E S
pas 1NT
pas 2 pas 2
pas 3NT pasy

przyszło mi wistować. Każdy wist wygląda źle no ale zagrać coś muszę. Wistuję więc klasycznie, w kiera 5, ze stołu K a od partnera 2 czyli jest dobrze, ma ich cztery (tu liczymy do trzynastu), z ręki rozgrywający dodaje 8 i gra ze stołu K. Piotrek dokłada 6 a rozgrywajacy 2. Biorę to asem i powtarzam książkowo kiera 4, ze stołu małe, od Piotrka 10 a z ręki rozgrywającego as. Teraz rozgrywający gra z ręki  K, dodaję małe, od Piotrka 7, wygląda że ma ich trzy, a rozgrywający powtarza pika, którego znowu przepuszczam, ze stołu D, bierze lewę i teraz rozgrywający gra ze stołu W stawiając z ręki 4, biorę to damą i wyłączam mózg a mając asa pik na dojście, tyle że nie wiadomo czym no i do czego ( tu znowu do trzynastu) gram kiera. Fakt wyrabiam kiera Piotrkowi, który musi doń jakoś dojść ale ponieważ rozdanie wygląda tak: 

♠ D W 8 6
K D 7
K 9
♣ W 10 9 5
♠ A 9 5 2 ♠ 10 7 3
6 5 4 W 10 3 2
A 8 7 6 4 3
♣ D 3 2 ♣ 8 7 6
♠ K 4
A 9 8
D W 10 5 2
♣ A K 4

mój As pikowy poszedł kurzyć faję. 

A wystarczyło policzyć to co widzimy; moje 10, w stole 12, 1 Piotrka to razem 23PC więc Piotrkowi mieści się tylko dama lub ewentualnie dwa walety, ale wtedy tych dam lub waletów musiałoby być w talii trochę więcej niż po 4 bo to czego nie widzimy to D i W karowy, no ale czy bez jednej z tych figur rozgrywający zagrałby tak prosto w tego króla karo?   

Wniosek; rozgrywający ma całą rękę dobrą, zagranie zatem w kiera jest zagraniem gorszym nawet od impasu ćwiczebnego. A za to zagranie powinno się gościa wykluczyć na trzy rozdania z turnieju. Ale najciekawsze jest to, że za puszczenie tej lewki dostajemy jeszcze 40% bo zapis 660 dla NS był powtórzony prawie na wszystkich stolikach, takich majstrów od liczenia było jednak więcej?? 

Jak zwykle kończąc, życzę udanych impasów zwłaszcza tych ćwiczebnych. 

2 Komentarze

  • Ewa Dziekańska

    Cóż , 11 lew w tym rozdaniu to powinni wziąć bez problemu wszyscy rozgrywający. Oddaje się tylko 2 asy a do wzięcia są: 2 pikowe,3 kierowe, 4 karowe i 2 treflowe lewy co daje w sumie 11 lew. Impas treflowy był bez sensu i umożliwiał Wam wzięcie dodatkowej lewy a tym samym dobrego zapisu, z czego nie skorzystałeś.

    • Lech Warężak

      To jest jak to mówią oczywista oczywistość. Ale gdyby tak zroili wszytscy to nie byłoby tego felietoniku bo liczenie do 13 a zwłaszcza lew, też obowiązuje. Akurat w tym rozdaniu takich co to zrobili i to po obu stronach było jednak niewielu, chociaż prawdę mówiąc grało tych par również nie za dużo. Ja niestety miałem dużo gorzej bo trzeba było liczyć aż do 40 no a potem jeszcze wykonać to odejmowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *